Moje 4 zimowe faworyty.

Po zimie już niedługo zostanie tylko wspomnienie. Dumnie wkroczyliśmy w marzec i mimo, że przez pierwsze dwa miesiące nie udało mi się zrealizować wszystkiego, co chciałam, to i tak uważam, że dużo fajnych treści tutaj wpadło. Dzisiaj dam ci troszkę odpocząć, ponieważ ten post nie będzie naukowy. Zapraszam cię serdecznie na 4 rzeczy, które podbiły moje serce tej zimy. Może podbiją też twoje? Mamy jeszcze przecież trochę czasu.

#1 yankee candle – soft blanket

Świeca idealna i podpatrzona na youtube. Najpierw kupiłam wosk, a potem małą świece. Uważam, że jest to świetna propozycja do pracy lub nauki. Świeży zapach, przypominający troche dopiero co zrobione pranie. Wprowadza “wiosnę”, a to było mi strasznie potrzebne, szczególnie w styczniu. Najważniejszą rzeczą jest fakt, że zapach nie mdli, ani nie jest “nachalny” – wręcz przeciwnie. Bardzo przyjemnie mi się przy nim pracowało.

#2 The Umbrella Academy

Nie wiedziałam do końca czy mogę tutaj zamieścić ten serial, bo w sumie on był odkryciem połowy lutego, czyli już właściwie przy samym końcu zimy, aczkolwiek zdecydowałam, że im szybciej się tym z tobą podzielę, tym lepiej. Serial od Netflix, na podstawie komiksu Gerarda Waya i Gabriela Bá o tej samej nazwie. Komiksu co prawda nie czytałam, ale odkąd wyszedł pierwszy sezon, to obejrzałam go już dwa razy, także jest moc. Dobra propozycja dla osób, u których kuleje słuchanie języka angielskiego, bohaterowie mówią wyraźnie i łatwo ich zrozumieć. Do tego język użyty w serialu też nie wydawał mi się jakiś super wysoki. Fabuła świetna, postacie super, muzyka wymiata. 11/10, ale wybitnym recenzentem nie jestem i łatwo mnie zadowolić. 🙂

#3 Remigiusz Mróz – Zerwa. 

Dostałam pod choinkę książki. Bardzo dobrze – bo je uwielbiam i mogłabym ich mieć tysiące. Jedna z nich spodobała mi się na tyle, że przeczytałam ją w tempie ekspresowym. Ba, spodobała mi się na tyle, że dokupiłam pozostałe części serii, z której pochodzi i właśnie na nie czekam. Najbardziej ujęło mnie chyba to, że do samego końca nie wiedziałam nic, mimo, że pozornie autor przekazywał mi wszystko, a koniec wgniótł mnie w fotel totalnie. Także – mimo iż zima już prawie się kończy, to jednak jeszcze mamy trochę tych cudownych zimnych wieczorów przy ciepłej herbatce – warto skorzystać, jeśli nie masz aktualnie żadnej lektury.

#4 fantastyczne zwierzęta 2 

Zapalony potterhead here! Z tego względu nie mogło tutaj zabraknąć oczywiście drugiej części fantastycznych zwierząt. Widziałam w necie, że dużo hejtu na niego spadło, szczególnie od polskich recenzentów, ale moim zdaniem drugi film był lepszy niż pierwszy, serio. Miał o wiele bardziej “potterowy” klimat. Jednym może się to spodobać, drugim nie. Polecam obejrzeć w oryginale, jak zawsze.

Podsumowując

Wyszło troche filmowo-książkowo-serialowo, hah, ale no zima to dla mnie okres wzmożonego czytania/oglądania. Hope you don’t mind! Mam też nadzieję, że może sięgniesz po którąś z moich propozycji i umili ci ona w jakiś sposób czas.

Buziak! 

Udostępnianie jest fajne!