artykuły inne jak się uczyć?

Organizacja? Yes, please.

Dzisiaj trochę inaczej, bo zupełnie odbiegniemy od tematyki nauki i języków. Chciałabym się z tobą podzielić trzema filarami na których opiera się moja organizacja. Dzięki nim wszystko działa jak należy. , każda zębatka kręci się w odpowiednim kierunku, a ja mam zdecydowanie więcej czasu. No dobra, może nie jest to aż tak dopracowane, ale najważniejsze, że działa jak powinno, a ja staram się udoskonalać ten proces każdego dnia. 

Nie przedłużajmy, zaczynajmy!  

Kalendarz 

Taki zwykły kalendarz w komputerze. Korzystam z tego, który był już zainstalowany na moim telefonie i komputerze, gdy je kupowałam. Pomimo tego, że ja korzystam z produktów od Apple, a mój chłopak ma komórkę na androidzie i laptopa na windowsie, to wciąż ma dostęp do wszystkiego co do kalendarza dodam i pozwolę mu zobaczyć. Jest to super wygodne, bo mogę zapisać tam np. moje godziny pracy, jakieś wspólne wyjścia, czy inne ważne daty.

Trello 

Strona, która może służyć jako organizacja, domu, pracy, wszystkiego co właściwie chcesz. Dla mnie jest to takie sprytne połączenie pinteresta, evernote’a oraz tumblra. Bo są tablice, które można zapełniać jak się chce, notatki, zdjęcia, zadania. Te tablice można dzielić na kolumny z listami i ogólnie jak ktoś jest kreatywny, to znajdzie o wiele więcej zastosowań niż ja. Ja korzystam z niego do organizacji mojej pracy a także bloga.

Trello posiada jedną ważną zaletę, która przekonuje mnie do niego w stu procentach. Ma bardzo podobne działanie co do kalendarza. Chodzi mi tutaj o funkcje, w której mogę dodać mojego chłopaka do jakiejś konkretnej tablicy i on wszystko widzi, może edytować, nanosić swoje pomysły, itd. Powtórzę się, wiem, ale to jest naprawdę ogromna oszczędność czasu.

Zeszyt 

Trzeci filar, to już coś bardziej prywatnego w moim życiu. Planuję w nim sobie nadchodzące dni. Wpisuję ważne daty, spotkania. Łamię moje duże projekty na mniejsze zadania. Zapisuję wszystko co pod wpływem momentu przyjdzie mi do głowy. Próbowałam z takimi prawdziwymi planerami, ale żaden mi nie pasował. Nie żartuję, miałam ich już kilka. Próbowałam też Bullet Journal, ale do tego trzeba mieć chyba jakieś umiejętności artystyczne chyba. Uznałam, że za dużo czasu i frustracji zajmuje mi wyrysowanie tych wszystkich stron. 😀 W tym momencie zeszyt wygrywa. Uwielbiam mieć go zawsze pod ręką i nie wyobrażam sobie już teraz, żeby go nie było.

Podsumowując

Każdy musi znaleźć swój sposób, na którym będzie się opierać jego organizacja. Ja chciałam jak najwięcej zdigitalizować, żeby po prostu było mi wygodniej. Z drugiej strony nie chciałam rezygnować z tradycyjności, bo papier pod ręką jednak jest przyjemny. Przez dłuższy czas byłam właśnie w takim impasie. Póki nie wymyśliłam zeszytu, który uratował mi życie. Także mam nadzieję, że może rozwiązałam czyiś problem. 

Nie wiesz co tu się wyprawia? Przystąpiłam do tegorocznego Blogtober! Więcej o tym wyzwaniu blogowym możesz się dowiedzieć klikając tutaj.

Do jutra!

Udostępnianie jest fajne!